
Jessica Pegula potwierdziła wysoką formę na początku części sezonu rozgrywanej na mączce. Amerykanka wygrała turniej w Charleston drugi rok z rzędu, pokonując w finale Julię Starodubcewą 6:2, 6:2. Reuters zwraca uwagę, że był to bardzo pewny występ, a Pegula potrzebowała zaledwie 82 minut, by zamknąć finał na swoją korzyść.
To zwycięstwo ma znaczenie nie tylko statystyczne, ale też sportowe. Obrona tytułu zawsze pokazuje, że zawodniczka potrafi wejść na konkretny turniej z odpowiednim nastawieniem i utrzymać poziom mimo presji. W Charleston Pegula od początku była jedną z głównych faworytek i ostatecznie potwierdziła to na korcie bez większych wątpliwości.
Warto też zwrócić uwagę na drogę rywalki do finału. Starodubcewa wcześniej sensacyjnie ograła Madison Keys i zameldowała się w meczu o tytuł po bardzo udanym tygodniu. Sam finał pokazał jednak różnicę doświadczenia i jakości w decydujących momentach, bo Pegula od początku narzuciła swoje warunki i praktycznie nie oddała kontroli nad spotkaniem.
Dla amerykańskiego tenisa to bardzo dobry sygnał przed kolejnymi tygodniami gry na ceglanej nawierzchni. Charleston było ważnym przystankiem przed europejską częścią sezonu na mączce, a Pegula pokazała, że może w nią wejść z naprawdę mocnym impetem.
Jeśli oprócz wiadomości sportowych szukasz sprawdzonych informacji o hazardzie, polecamy:
- Niezależna recenzja najlepszych kasyn online w Holandii
- Recenzja najlepszych bukmacherów dla polskich graczy



