
Włoch z godnością przyjął porażkę ze Zverevem
Finał Rolanda Garrosa był prawdziwym sprawdzianem dla włoskiego tenisisty Flavio Cobolliego. Pomimo świetnego występu na turnieju i walki do ostatnich sił, przegrał w decydującym meczu z Niemcem Alexandrem Zverevem. Po meczu Włoch nie krył emocji, pogratulował przeciwnikowi tytułu, a jednocześnie mówił o poważnych problemach fizycznych, które uniemożliwiły mu rywalizację na równych prawach w decydujących meczach.
Uznanie siły przeciwnika
Po meczu Cobolli przede wszystkim oddał hołd zwycięzcy turnieju. Według Włocha, to Zverev zasłużył na mistrzostwo dzięki swojej stabilności i wytrzymałości w kluczowych momentach meczu finałowego.
Tenisista zaznaczył, że choć porażka zawsze boli, nie ma żadnych zastrzeżeń do wyniku meczu. Jego zdaniem, w decydujących momentach to niemiecki zawodnik prezentował się silniej i lepiej wykorzystywał swoje szanse.
Turniej przerósł wszelkie oczekiwania
Pomimo porażki w finale, Cobolli opuścił Paryż z podniesioną głową. Dla 14. rakiety świata ten występ był najlepszym wynikiem w jego karierze w turniejach wielkoszlemowych.
Włoch przyznał, że nawet nie marzył o finale Rolanda Garrosa, dlatego jest niezwykle dumny z tego, że udało mu się przejść tak długą i trudną drogę.
Jak sam przyznał, po zakończeniu turnieju chce po prostu cieszyć się chwilą, spędzić czas z bliskimi i zachować pozytywne emocje z dwóch niezapomnianych tygodni w Paryżu.
Cobolli podkreślił również, że ten sukces dodał mu wiary we własne możliwości i będzie dodatkową motywacją do dalszej pracy.
Decydujący moment nadszedł w czwartym secie
Okazało się, że losy finału w dużej mierze zadecydowały o problemach zdrowotnych, które zaczęły się pod koniec czwartego seta.
Po tie-breaku Włoch poczuł silne skurcze mięśnia łydki. Podczas dozwolonej przerwy medycznej starał się zrobić wszystko, co możliwe, aby zregenerować siły przed decydującym gemem, ale nie udało mu się całkowicie wyeliminować problemu.
Jak twierdził zawodnik, już wtedy zdawał sobie sprawę, że jego organizm pracuje na granicy swoich możliwości.
Organizm nie wytrzymał obciążenia
Sytuacja stała się jeszcze trudniejsza na początku piątego seta. Do problemów z łydką doszedł ból mięśnia czworogłowego, który znacznie ograniczył mobilność tenisisty.
Cobolli powiedział, że czuł się całkowicie wyczerpany fizycznie i praktycznie nie był w stanie funkcjonować na korcie tak, jak w poprzednich rundach turnieju.
Włoch emocjonalnie podsumował swój stan, zauważając, że w pewnym momencie jego organizm po prostu przestał go słuchać i wręcz zawiódł go w najważniejszym meczu w karierze.
Porażka, która może być początkiem wspaniałej podróży
Chociaż finał nie zakończył się tak, jak chciał Cobolli, jego występ na Roland Garros był jednym z największych odkryć turnieju. Młody Włoch pokazał charakter, wytrzymałość i wysoki poziom gry, dzięki czemu zasłużył na szacunek tenisowego świata.
Dla samego Flavio ten finał może nie być końcem historii sukcesu, a jedynie początkiem jeszcze większych osiągnięć. Jeśli uda mu się utrzymać obecną formę, kibice mogą go widzieć wśród pretendentów do tytułów Wielkiego Szlema w kolejnych sezonach.
Jeśli oprócz wiadomości sportowych szukasz sprawdzonych informacji o hazardzie, polecamy:
- Niezależna recenzja najlepszych kasyn online w Holandii
- Recenzja najlepszych bukmacherów dla polskich graczy



